W co warto inwestować?

Ludzie często pytają mnie, w co inwestować. Chcą wiedzieć, czy warto teraz inwestować w akcje, złoto, nieruchomości, kryptowaluty itd. Co dziwne, pomijają najbardziej intratną inwestycję: w siebie.

            I nie, to nie są kołczingowe bzdury. Uznaną drogą do bogactwa i niezależności finansowej jest inwestowanie w aktywa generujące dochody. A jakie aktywa mają do dyspozycji wszyscy ludzie? Jakie aktywa są w największym stopniu zależne od ciebie, a nie od kaprysów rynków finansowych? Otóż to, kapitał ludzki. To zresztą nie jest nasz oryginalny pomysł. Warren Buffet, jeden z najwybitniejszych inwestorów na świecie, napisał raz, że „Inwestowanie w siebie to najlepsza rzecz, którą możesz zrobić. Rób wszystko to, co poprawia twoje talenty; to jest coś czego nikt nie może ani opodatkować, ani tobie odebrać”.

Oczywiście tutaj dużo zależy od wieku. Jeśli skończyłeś właśnie 110 lat, to – wybacz, szczerość – powinieneś raczej inwestować w prawników od prawa spadkowego. A jeśli przeszedłeś na emeryturę, to sensowniejsze wydają się inwestycje w aktywa finansowe niż w dalszą zdolność zarobkowania, bo przecież już masz fajrant.

Ale jeśli jesteście młodymi ludźmi, którzy od niedawna pracują, albo wręcz dopiero wchodzą na rynek pracy, kapitał ludzki jest waszym najcenniejszym aktywem. Owszem, innych specjalnie nie macie, ale wasz młody wiek i wysoka oczekiwana długość uczestnictwa w rynku pracy sprawiają, że możecie zarobić mnóstwo pieniędzy na przestrzeni całego życia.

Ile konkretnie? Dobre pytanie – policzmy zatem! Załóżmy, że na rynku pracy spędzamy 40 lat. Jeśli zarabiamy obecną pensję minimalną, to rocznie mamy 23 tysiące, co w momencie przejścia na emeryturę daje nam ponad 920 tys. Jeśli jesteśmy medianowym pracownikiem, to zarobimy już 1,4 mln złotych, zaś dostając średnie wynagrodzenie – 1,7 mln złotych! Już te proste obliczenia pokazują nad dwie ważne rzeczy. Po pierwsze, nawet będąc przeciętniakiem i tak możemy zostać milionerami J Po drugie, powinniśmy jednak celować wyżej: 10% najwyżej zarabiających pracowników otrzymuje wynagrodzenie o 65 proc. wyższe niż średnia. Czyli zarobilibyśmy nie 1,7 mln, ale już 2,8 mln na przestrzeni całego życia zawodowego!

 Oczywiście, ponieważ pieniądz w przyszłości jest mniej warty niż pieniądz w teraźniejszości, to powinniśmy zdyskontować te przepływy pieniężne, co obniży nam wartość naszego kapitału ludzkiego (przy stopie dyskontowej 2 proc. do, odpowiednio, 643 tys., 978 tys. oraz 1,2 mln złotych).

Z drugiej strony założyliśmy, że nasza pensja pozostanie stała przez cały czas aktywności zawodowej, co jest nieprawdopodobne. Jeśli jednak założymy stały wzrost naszej pensji o 2 proc. rocznie to znów dostaniemy nasze pierwotne liczby. Co pokazuje, jak duże znaczenie ma systematyczny wzrost pensji dla tego, ile jesteśmy w stanie zarobić w ciągu całego życia!

Zatem jeśli zastanawiasz się, w co inwestować, ale jesteś młody i dopiero zaczynasz swoją przygodę z rynkiem pracy, to zapomnij o kryptowalutach, forexie i akcjach polecanych Ci przez znajomych sąsiada z akademika. Zamiast tego skup się w pierwszej kolejności na inwestycji w siebie. Dopiero gdy zgromadzisz dzięki pracy fundusz rezerwowy możesz zacząć inwestować na rynkach finansowych, ale przede wszystkim powinieneś stale podnosić swoje kwalifikacje. Tak jak spółki, które rosną, reinwestują znaczną część zysków w rozwój, tak ty też powinieneś mieć zasadę, że pewien procent swoich dochodów inwestujesz w siebie.

W co konkretnie? Możliwości jest mnóstwo, zależy dużo od twojego zawodu, ale może to być nauka języków obcych, nauka programowania, obsługiwania Excela, baz danych, Scrum, Agile, Prince, PMI, DI, CFA, PRM, itd. Takich certyfikatów umiejętności zawodowych jest naprawdę sporo. Możesz kupić książki, a nawet rozważyć szkolenia z umiejętności miękkich, ale trzeba tutaj dokładnie zbadać każdą ofertę, bo część szkoleń to może być wyciąganie pieniędzy od naiwniaków.

Niemniej bez ciągłego inwestowania w swoje umiejętności i kwalifikacje nie będziesz zarabiać dużo. Natomiast pensje osób inwestujących w swoje umiejętności, dzięki czemu zwiększają swoją produktywność, rosną szybciej od zarobków osób, które nie rozwijają się. Konkurencja jest duża na rynku pracy, i większość dochodów zależy od jakości twojej pracy w porównaniu z pracą innych. Chodzi o to, aby być tak dobrym w swoim zawodzie, aby nabywcy twoich usług chętnie płacili wyższą cenę za rezultaty twojej pracy.

Zresztą, dlaczego szef miałby ci dać podwyżkę, skoro umiesz ciągle tyle samo i twoja produktywność się nie poprawiła? Oczekujesz premii za przeżycie kolejnego roku? Dodatku za wysługę lat?

Możesz też spojrzeć na siebie jak na spółkę: czy zainwestowałbyś w spółkę, która się nie rozwija? No właśnie… zatem wyłącz Netflixa i bierz się do nauk… to znaczy do inwestowania!