Po co jest ten blog?

Szliśmy na lunch z chłopakami z departamentu obligacji. Oni zapraszali. Poprzedniego dnia zamknęli dużą emisję papierów dla znanej firmy pożyczkowej, która w reklamach przedstawiała się jako idealne rozwiązanie na wszystkie sytuacje życiowe wymagające większych wydatków – awarię AGD, rozpoczęcie roku szkolnego czy wyjazd na wakacje.

– Biznes im się nie popsuł teraz, jak weszło 500+ na pierwsze dziecko? – spytałem, żeby zagaić rozmowę.

– Co ty, dopiero teraz im się rozkręca. – odpowiedział kolega, który najlepiej znał właściciela firmy.

– Jak to?

– Tak to. Ludzie zobaczyli więcej kasy w portfelu i zaczęli więcej wydawać. Wcześniej posyłali dzieciaki na wakacje nad Bałtyk, teraz stać ich na Chorwację.

– Ej, ale chyba klientem tych pożyczek nie są ludzie, którzy jeżdżą na zagraniczne wakacje? – pytałem coraz bardziej zdumiony. Zawsze wyobrażałem sobie, że zobowiązania oprocentowane na kilkaset procent w skali roku zaciągają ledwo wiążące koniec z końcem gospodynie domowe z maleńkiej wsi, gdzieś hen pod wschodnią granicą, którym właśnie padła krowa, jedyna żywicielka rodziny. Wiem, to bardzo naiwne i rodem z nowelek pozytywistycznych pisarzy.

– Przeciętny dochód klienta jest w okolicach średniej krajowej – flegmatycznie odpowiedział mój kolega, sprawdzając godzinę na zegarku wartym tyle, co używany samochód.

– Jak to? Ktoś, kto zarabia wcale nie najgorsze pieniądze pożycza 2000 zł, żeby za rok oddać trzy razy tyle? Nie ma odłożonego nic na losowe sytuacje?

– Odłożonego? Dużo bogatsi ludzie nie mają nic odłożone. Spłacasz kartę kredytową i zaczynasz wydawać od nowa. – tym razem to mój kolega wydawał się zaszokowany i patrzył na mnie jakby zobaczył mnie pierwszy raz na oczy.

Nie ciągnąłem dłużej tematu. Spojrzałem jeszcze raz na zegarek kolegi, który, jak sam powiedział, był o jedną wypłatę od bankructwa. Czy on czasem nie spłaca za niego rat? Nie chciałem się nawet zastanawiać.

***

Poznaliśmy wielu ludzi o wysokich i bardzo wysokich dochodach. Znamy też wielu ludzi zarabiających poniżej średniej. Im bardziej się zastanawialiśmy nad ich sytuacją, tym bardziej dochodziliśmy do wniosku, że ich wiedza o zarządzaniu własnymi finansami i podejście do pieniądza jest w gruncie rzeczy bardzo podobne. Czyli szkodliwe i bardzo niebezpieczne. Kiedy zaciska się wokół ciebie pętla z długów, każda plotka o redukcjach w pracy staje się przyczyną nieprzespanych nocy. Bolący ząb to prawdziwa katastrofa – nie masz już w budżecie środków na leczenie kanałowe. Dziwny dźwięk spod maski samochodu przyprawia o zawał serca – a jeżeli to zepsuty rozrząd i naprawa za kilka tysięcy?

Na tym blogu chcemy opowiedzieć o tym, w jaki sposób zarządzać swoimi finansami tak, aby cieszyć się spokojem i niezależnością od kaprysów losu. Niezależnie od tego, czy Twoje dochody są umiarkowane i zastanawiasz się, jak poradzić sobie z nadchodzącymi terminami spłaty chwilówek, czy też prowadzisz nieźle prosperujący biznes, ale obawiasz się załamania koniunktury, zmian w prawie, czy wreszcie chciałbyś zająć się w życiu nie tylko biznesem, ale również swoimi pasjami – na tym blogu Ci w tym pomożemy!