Dbajmy o higienę… finansową!

W dawnych czasach ludzie bardzo rzadko się myli. Wielu sądziło, że kąpiel nadmiernie wygładza skórę i otwiera pory, przez co człowiek miał się stawać bardziej podatny na choroby. Królowa Elżbieta zbuntowała się tym zabobonom – i kąpała się raz w miesiącu!

            Od tamtych czasów dokonaliśmy z pewnością niebywałego postępu jeśli chodzi o higienę osobistą. Codziennie bierzemy prysznic, kilkukrotnie myjemy zęby itd. Obecna epidemia jeszcze bardziej uświadomiła nam, jak ważna jest higiena. Teraz jeszcze częściej i dokładniej myjemy ręce. Niektórzy wychodzą z domu tylko w maseczce i rękawiczkach. Po powrocie do mieszkania dezynfekujemy ręce. I później wielokrotnie je jeszcze myjemy mydłem. Wszystko to jest piękne i chwalebne!

            Ale czy w takim samym stopniu dbamy o naszą higienę… finansową? Zastanawiasz się, o co chodzi i jak to zrobić? Już służymy pomocą! Użytecznych zasad jest pełno, od drobniejszych porad typu „nie rób zakupów na głodniaka i bez listy” po te poważniejsze. Skupmy się tutaj na tych podstawowych

  1. Postaw diagnozę, czyli dowiedz się, na co wydajesz pieniądze. Marcin Iwuć cytuje często Johna C. Maxwella, który napisał „Zrobić budżet, to wskazać swoim pieniądzom, dokąd mają iść, zamiast się zastanawiać, gdzie się rozeszły”. Gdy nie wiesz ile i na co wydajesz, to nie poprawisz specjalnie swojej sytuacji. Aby wiedzieć, którędy podążać, musisz wiedzieć, gdzie się znajdujesz. Lekarz przed leczeniem najpierw stawia diagnozę. Dlatego zrób budżet (poświęcimy temu zagadnieniu osobny wpis).
  2. Niech zdrowie będzie najważniejsze, czyli płać najpierw sobie. Nie chcesz robić budżetu, bo tak jak ja, jesteś leniwy? Dobrze, nie musisz. Budżet jest tylko narzędziem, mającym umożliwić Ci większe oszczędności. Możesz więc od razu przeskoczyć ten etap, ale tylko jeśli ustawisz sobie stałe zlecenie na konto oszczędnościowe. Tuż po tym, jak wpływa na Twoje konto pensja. Czyli płać najpierw sobie! Tak jak pierwszą rzeczą po obudzeniu się jest prysznic i mycie zębów, tak pierwszą rzeczą po otrzymaniu pensji powinno być wpłacenie określonego procentu na konto oszczędnościowe. Im wyższego, tym oczywiście lepiej, ale zacznij od 10 proc., może być teraz nawet 5 proc. albo nawet 1 proc. (z perspektywą zwiększania tej wartości, jak już się przekonasz, że za 99 proc. pensji też jesteś w stanie przeżyć), ale płać najpierw sobie, bo inaczej zawsze wydasz wszystko to, co wpływa Ci na konto.
  3. Wydawaj higienicznie, czyli mniej niż zarabiasz. Jeżeli chcesz schudnąć, to musisz przyjąć mniej kalorii niż spalić (to jest oczywiście pewne uproszczenie, ale w końcu to nie blog dietetyczny). Podobnie z finansami osobistymi. Jeśli będziesz wydawać wszystko co zarabiasz (albo, nie daj Boże, nawet więcej), to nie osiągniesz majątku, nie zbudujesz ani nie nabędziesz odporności finansowej. Jeśli nie będziesz kontrolować wydatków, nie powstrzymasz inflacji stylu życia. Ważne jest to nie ile pieniędzy zarabiasz, ale ile zatrzymujesz!  Kontroli wydatków służy właśnie budżet. Ale zauważ, że jeśli będziesz płacić najpierw sobie, to automatycznie będziesz wydawać mniej niż zarabiasz! Jakąkolwiek metodę wybierzesz (przy czym one się nie wykluczają, a najlepiej je łączyć!), najważniejsze aby zacząć napełniać sakiewkę i aby wyjmować z niej mniej niż się do niej wkłada!
  4. Zmyj z siebie zadłużenie. Jasne, z niektórych form długu można rozsądnie i z pożytkiem korzystać. Ale dla większości osób większość długów z pewnością nie jest higienicznych. Na pewno nie przybliżają Cię do bogactwa. Umożliwiają nam natychmiastową gratyfikację kosztem konieczności późniejszych spłat odsetek. Tak samo jak śmieciowe jedzenie – cieszymy się frytkami z colą ze szkodą dla naszego organizmu w przyszłości.
  5. Chroń kapitał przed rdzą. Inwestowanie jest bardzo ważne, ale jeszcze ważniejsza jest ochrona kapitału, zwłaszcza obecnie. Nie będziesz zdrowy, jeśli nie dbasz o swoje ciało. Nie dojdziesz do bogactwa, jeśli nie dbasz o swój kapitał. Jak pisał George Clason w Najbogatszym człowieku w Babilonie, „nie powierzaj ceglarzowi kupna klejnotów”. Co to oznacza? Nie inwestuj w rzeczy, na których się nie znasz! Nie inwestuj w szemrane interesy, w piramidy finansowe oferujące wysoką stopę zwrotu bez ryzyka. Pamiętaj, nie ma inwestycji bez ryzyka, a generalnie wyższą stopę zwrotu można osiągnąć tylko akceptując wyższe ryzyko! Nie daj się zwieść wysokim procentom oszustom. I nie pożyczaj swoich pieniędzy jeśli nie masz gwarancji spłaty. Teraz sytuacja jest wyjątkowa, więc warto pomagać najbliższym. Ale warto też pamiętać, że różni wujkowie i szwagrowie będą chcieli wykorzystać Twoją dobroć. Cóż, nie są łatwe wybory, ale na pewno lepsza odrobina ostrożności niż wielki żal.
  6. Profilaktyka jest najważniejsza, czyli oszczędzaj oraz inwestuj. Dbamy o higienę z myślą o przyszłości. Gdy dziś nie umyję zębów, jutro mogę mieć próchnicę. Podobnie z finansami. Powinniśmy myśleć o przyszłości, zabezpieczając środki na przyszłe dni – czy to na czarną godzinę, czy na emeryturę, gdy nie będziemy mogli już pracować. Gdy organizm jest słaby, jest podatny na infekcję. Gdy nie mamy poduszki finansowej, jesteśmy podatni na kryzys. Wiemy, teraz, w czasach pandemii, oszczędzanie oraz inwestowanie z myślą o dalszej przyszłości schodzi oczywiście na dalszy plan. Ale generalnie powinniśmy nie tylko dbać o posiadany już kapitał, ale także go pomnażać. Zresztą sama ochrona kapitału nie jest taka banalna w inflacyjnym środowisku. W takich warunkach musimy zachowywać się jak Czerwona Królowa i biec ile z sił, aby utrzymać w tym samym miejscu! Jeśli nie będziesz się mył, to będziesz stawał się coraz brudniejszy. Podobnie jeśli nie będziesz oszczędzał oraz inwestował, pomnażając majątek, to będziesz stawał się realnie coraz biedniejszy. A tego przecież nie chcemy!

Czy warto pożyczać w firmach pożyczkowych?

UWAGA: ten tekst powstał jeszcze przed pandemią i w zupełnie innych warunkach działania firm pożyczkowych. Nowe regulacje spowodowały, że koszty pożyczki spadły, a ich biznes stał się o wiele mniej opłacalny. Mimo wszystko, nasze wnioski nie zmieniły się co do swojej istoty.

Żeby zacząć rozmowę o firmach pożyczkowych, powinniśmy jeszcze raz uświadomić sobie pewną, niezwykle istotna rzecz.

Bogaci ludzie niekoniecznie zarabiają dużo. Bogaci ludzie to ci, którzy zgromadzili wystarczające zasoby, żeby bez finansowych obaw patrzeć w swoją przyszłość. Którym nie grozi, że w przypadku gorszej koniunktury lub utraty źródła dochodów komornik zajmie ich majątek albo bank wystawi ich mieszkanie na licytację.

Jak działa firma pożyczkowa?

Nie posiadasz kapitału. Firma pożyczkowa posiada kapitał. Pozyskała go albo ze środków właściciela, albo zaciągając dług. Oprocentowany, przykładowo według stopy WIBOR (WIBOR 3M wynosi ok. 1,7% w momencie pisania tekstu) + marża, przykładowo 5%. Razem, niecałe 7%. Teraz chcą wynająć swój kapitał Tobie. Za, przykładowo, 100% w skali roku. Różnica pomiędzy 100% a 7% to ich marża. Pokrywają nią koszty windykacji niespłaconych pożyczek, strony internetowej, pracowników… I całkiem sporo zostaje na ogół właścicielowi.

A zatem – czy chcąc być bogatym, powinieneś korzystać z oferty firm pożyczkowych?

NIE. Po prostu nie. I nawet trudno jest mi wyobrazić sobie sytuacje, w których doradzałbym pożyczkę w takim miejscu. Dlaczego? To bardzo proste.

Za udzieloną pożyczkę płacisz bardzo słono. Skoro w tej chwili nie stać Cię, aby za daną rzecz zapłacić 1000 zł, to czy stać Cię, aby za pół roku kupić ją za 1500 zł? Z pewnością nie. Przyspieszenie wymarzonego zakupu o kilka miesięcy za tak wysoką cenę (a nie liczymy tutaj kosztów niemierzalnych, czyli chociażby stresu związanego z posiadaniem długów!) nie jest tego zwyczajnie warte.

Ale przecież pierwsza pożyczka jest w wielu firmach darmowa!

Myślisz, że dlatego, że chcą pomagać ludziom, czy dlatego, że im się opłaca?

Oczywiście, że to IM się opłaca.

Wiedzą, że klient, który do nich trafia, ma na ogół mniejsze lub większe problemy ze zrównoważeniem budżetu. I wiedzą, że pierwsza darmowa pożyczka zachęci do kolejnych i kolejnych, na których zarobią już pokaźne pieniądze. Zapraszają klienta do gry, w której jeden błąd może kosztować ogromne sumy.

Może najlepiej po prostu nie zaczynać tej gry?

Ale zaraz! Przecież jest ustawa antylichwiarska! Te pożyczki nie mogą być aż takie drogie!

Otóż mogą. Jak zwykle branża jest o krok przed ustawodawcą. Owszem, teoretycznie koszty pożyczki konsumenckiej zostały ograniczone (w pewnym uproszczeniu) do 55% w skali roku i 100% wartości pożyczki w całym okresie jej trwania (obecnie, po wprowadzeniu tarczy antykryzysowej, jest to jeszcze mniej: odpowiednio 21% i 45%). Nikt jednak nie zabroni sprzedawać razem z pożyczką obowiązkowego ubezpieczenia na życie, które kosztuje klienta dodatkowo, zawiera tak wiele wyłączeń, że w praktyce nie ubezpiecza przed niczym, ale za to winduje rzeczywisty koszt pożyczki (czyli tzw. RRSO, realną roczną stopę oprocentowania) do kilkuset procent w skali roku. A zatem – choć w istocie zmiany legislacyjne znacznie poprawiły sytuację pożyczkobiorców, to nie wyeliminowały podstawowego problemu. Czyli tego, że pożyczki są horrendalnie drogie i drenują kieszenie osób, które je zaciągają.

A co jeśli znajduję się rzeczywiście w sytuacji bez wyjścia?

Przygotuj się na nią z wyprzedzeniem gromadząc finansową poduszkę bezpieczeństwa. Jeśli to się nie udało lub poduszka się wyczerpała – poszukaj możliwości dodatkowego zarobku, sprzedaj niepotrzebne rzeczy, pożycz od rodziny lub znajomych (spisując oczywiście umowę, aby uniknąć niedomówień). Pożyczanie na wysoki procent to naprawdę ostatnia rzecz, po którą powinieneś sięgnąć! Nie dość, że za kilka tygodni czy miesięcy będziesz musiał wygospodarować o wiele większe środki, niż pożyczyłeś, to jeszcze, w przypadku gdyby powinęła Ci się noga, Twój dług zacznie lawinowo narastać. Relatywnie niewielka pożyczona kwota niebawem urośnie do monstrulanych rozmiarów. A dalej? Spirala długów, komornik, upadłość konsumencka.

Myślę, że dla wszystkich czytelników, którzy dotarli do tego momentu jest to już oczywiste, ale podkreślę dla pewności. NIGDY nie zaciągaj chwilówki na spłatę innej chwilówki. Po prostu nie.

Trochę o klientach. Kim są i na co pożyczają?

Pierwsza, zasadnicza sprawa. To są normalni, przeciętni ludzie. Nie bardzo biedni (średni dochód klienta jednego z wiodących pożyczkodawców wyniósł w 2017 r. nieco ponad 4000 zł, ale na ogół biedniejsi niż klienci banków. Całkiem logiczne – banki pożyczają pieniądze taniej, więc stawiają wyższe wymagania wiarygodności kredytowej swoich klientów.

Na co są wydawane pieniądze z pożyczek? Tutaj statystyka brzmi niepokojąco. Wśród najczęstszych celów finansowania wymieniane są remont mieszkania, zakup środka transportu, wyjazdy wakacyjne czy wydatki związane z organizacją świąt. Co właściwie jest tak niepokojące? To, że KAŻDY z tych wydatków jest możliwy do przewidzenia i zabezpieczenia się przed nim finansowo. Wakacje i święta są co roku o tej samej porze – można odkładać na nie co miesiąc stałą, niewielką kwotę – będzie taniej, niż pożyczać… Mieszkanie zwykle też „dojrzewa” do remontu przez dłuższy czas, podobnie samochód daje wcześniej wiele oznak, że zbliża się czas jego wymiany. Zastanów się nad tymi tematami, tak abyś nie był zaskoczony w tym roku, że nadszedł grudzień i sezon kupowania bożonarodzeniowych prezentów. Warto zacząć o nich myśleć dużo wcześniej, może nawet teraz?

Źródła:

https://newsrm.tv/blog/komunikat-pr/pozyczaja-polacy/

Czy w takim razie firmy pożyczkowe nie powinny istnieć?

Tego nie mówię. Nie wykluczam, że mogą przydarzyć się absolutnie wyjątkowe sytuacje, w których będą dla kogoś jedynym ratunkiem. I w takich sytuacjach lepiej, że pożyczki udzieli firma, która przynajmniej teoretycznie działa zgodnie z prawem, a nie tzw. chłopcy z miasta. Absolutnie wyjątkową sytuacją nie jest remont ani zepsuta pralka. To jest codzienne życie z codziennymi wypadkami losowymi.

Czy państwo powinno zaostrzać przepisy regulujące działalność firm pożyczkowych, nawet kosztem wyeliminowania z rynku niektórych z nich?

Państwo właśnie to zrobiło, zatem dalszy wywód jest właściwie niepotrzebny, skoro i tak wkrótce przekonamy się, jak zmieniła się sytuacja na rynku. Jako gospodarczy liberał, powinienem powiedzieć, że mniej ograniczeń to zawsze lepiej. Jednak przez lata pracy w doradztwie poznałem niektóre tajemnice tej branży i ludzi, którzy za nią stoją. Wydaje mi się, że szkoda, którą poniesiemy jako społeczeństwo w sytuacji, gdy chłopak uzależniony od internetowego hazardu nie będzie miał łatwego dostępu do gotówki bez wychodzenia z domu, nie są, oględnie mówiąc, zbyt wysokie. Oczywiście, można powiedzieć, że trudniejszy dostęp do legalnych pożyczek wypchnie go do szarej strefy, a państwo utraci wpływy z podatków. Sądzę jednak, że zadłużanie się ponad miarę będzie trudniejsze, a efektywne wykorzystanie zasobów poprzez przekazanie ich firmom pożyczkowym to mrzonka – najzwyklejszy transfer pieniędzy od bardzo biednych do bardzo bogatych.