Jak oszczędzać na dzieciach?

Tytuł tego wpisu może się niektórym wydać wręcz obrazoburczy. No bo jak to? Oszczędzać na naszych małych skarbach, dla których chcemy wszystkiego, co najlepsze?

Stop. Właśnie takiego myślenia oczekują od Was producenci z branży produktów dziecięcych. A uwierzcie, że jest to ogromna branża działająca na bardzo wysokich marżach. A bardzo istotną pozycją kosztów jest marketing. Marketing, który ma za zadanie wmówić młodym rodzicom, bardzo przejętym swoją nową rolą, że wydając pieniądze zapewniają dziecku wszystko, co najlepsze. Tymczasem, czy rzeczywiście zawsze jest tak, że im więcej wydamy, tym dziecko jest bardziej szczęśliwe? Przyjrzyjmy się pozycjom, na których spokojnie możemy urwać kilka(set, lub i tysięcy) złotych i to w momencie, kiedy nowych wydatków pojawia się sporo, a wsparcie z Programu 500+ zostało już wydane przez Was na używki J

  1. Wózek. Prawdę mówiąc, to jego wybór jest chyba bardziej skomplikowany niż wybór samochodu. Bo z jednej strony ważna jest amortyzacja, ale też żeby lekko się prowadził i żeby mało ważył, do tego żeby miał torbę i uchwyt na kubek… Jednym słowem, mnóstwo bajerów, za które oczywiście trzeba dopłacić. Ale akurat ten przedmiot można spokojnie kupić używany w komisie. A jeśli nowy, to może warto rozejrzeć się wśród polskich marek, zamiast rzucać się na sprzęt, z którym celebrytki pozują na Instagramie?
  2. Ubranka. Ubranka dla niemowląt są słodkie i urocze, to niezaprzeczalnie. Zwłaszcza panie mają tendencję, żeby zachwycać się nimi i nad nimi rozczulać. Wydawanie na nie majątku to jednak gruba przesada, zwłaszcza kiedy uświadomimy sobie, że pierwszych kilka rozmiarów dziecko będzie nosiło najwyżej przez miesiąc czy może półtora. Kiedy kupisz zbyt wiele ciuszków, jest spora szansa, że część z nich stanie się za mała, zanim odetniesz z nich metki! No i pamiętaj, że w rodzinie pewnie masz kogoś z trochę już większym dzieckiem, kto chętnie pozbędzie się zalegających w szafach i pawlaczach ubranek. Jeśli kupujesz nowe, stosuj te same zasady, co w przypadku ubrań dla dorosłych – czyli jak najwięcej na wyprzedażach sezonowych (pamiętaj tylko, że dzieci rosną i letnie ubranka kupowane jesienią muszą być odpowiednio większe, aby przydały się za rok).
  3. Odzież ciążowa. Wszystko, co ma przedrostek „ciążowy” jest automatycznie znacznie droższe od identycznego produktu, ale bez tego magicznego przymiotnika. To prawie tak samo, jak w przypadku usług i przedmiotów „ślubnych” – wiązanka kwiatów kosztuje 50 zł, ale już wiązanka ślubna (prawie identyczna) – 200 zł. Odzieży ciążowej można poszukać używanej, na licznych promocjach w dyskontach, albo po prostu – kupując trochę większy rozmiar odzieży „normalnej”.
  4. Podgrzewacze i wyparzacze do butelek. Drogi sprzęt produkowany przez praktycznie każdą globalną firmę działającą w sektorze dziecięcym. Funkcjonalność identyczna, jak garnka z ciepłą wodą, a sprzęt zajmuje mnóstwo miejsca. Odradzałbym zakup przed pojawieniem się dziecka – po kilku tygodniach sami zobaczycie, czy takie urządzenia w ogóle będą wam potrzebne.
  5. Zabawki. Po pierwsze, dziecko dostanie ich mnóstwo od dziadków i krewnych, którzy Was odwiedzą wkrótce po porodzie. Po drugie, niemowlak w pierwszych miesiącach życia nie potrzebuje szczególnie wymyślnych urządzeń, najlepiej bawi się na rękach u rodziców. A kiedy już zacznie samodzielnie odkrywać mieszkanie, to puste pudełka, poduszki i inne przedmioty codziennego użytku będą równie interesujące, jak wypasiony, grający i świecący zestaw za miliony monet.

Jak widzicie, warto oszczędzać niemal na wszystkim. A czy są pozycje, na których oszczędzać nie warto? Oczywiście – przede wszystkim w kategoriach „zdrowie” i „bezpieczeństwo”, czyli:

  1. Fotelik samochodowy. Bez dwóch zdań, kupujemy nowy i z atestem. Używany może być tańszy, ale czy masz pewność, że nie uczestniczył wcześniej w wypadku samochodowym? Czyli – kupujemy tylko nowy.
  2. Badania i leczenie. Sprawa też jest oczywista, na zdrowiu nie oszczędzamy – pisaliśmy o tym już wcześniej. Naturalnie jeżeli nie dzieje się nic złego, to można poczekać na badanie ze skierowania w publicznej służbie zdrowia, zamiast płacić za nie prywatnie. Tak samo w większości przypadków wszelkie suplementy diety dla dzieci to najzwyklejsze wyciąganie pieniędzy, w dodatku potencjalnie szkodliwe dla zdrowia w przypadku, gdy zaczniemy używać ich zbyt wiele.

Pewnie zauważyliście, że wszystkie porady dotyczą niemowląt i małych dzieci. Dlaczego? Po pierwsze – w tej kategorii wiekowej mam doświadczenie. Po drugie – pojawienie się na świecie dziecka, zwłaszcza pierwszego, to moment, w którym naprawdę łatwo popłynąć z wydatkami i zagracić dom mnóstwem sprzętów, które okażą się niepotrzebne.